Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! O polityce prywatności w naszym stowarzyszeniu można przeczytać klikając na Polityka prywatności.

Login Form

wtorek, 23 styczeń 2018 10:32

Psychologiczne aspekty werbunku agentury przez aparat bezpieczeństwa w latach 1945-1989

Napisane przez

            Głównym obszarem działań  organów bezpieczeństwa (Urzędy Bezpieczeństwa, Komitety do spraw Bezpieczeństwa Publicznego, a od listopada 1956 r. Służba Bezpieczeństwa), działających w różnych ramach organizacyjnych, w latach 1944-1989 było rozpracowanie i zwalczanie opozycji oraz wszelkiej wrogiej działalności, skierowanej przeciwko komunistycznym władzom powojennej Polski. Policja polityczna stanowiła, używając obrazowego porównania, „tarczę i miecz” Polskiej Partii Robotniczej (dalej PPR), a od końca 1948 r., Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (dalej PZPR).

            Najważniejszym narzędziem do utrzymania, wspomnianego powyżej, statusu qvo była agentura. Jedna z pierwszych instrukcji, wydana przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w dniu 13 lutego 1945 r., wprowadziła procedurę związaną z pozyskaniem informatorów. Pierwszym etapem werbunku było rozpracowanie osoby werbowanej. Pracownik operacyjny, określonej jednostki Urzędu Bezpieczeństwa (dalej UB), zbierał informacje dotyczące przyszłego agenta. Szczególnie wartościowe były te kompromitujące. Strach przed ujawnieniem wstydliwych faktów, według kierownictwa bezpieki, miał być jednym z najważniejszych czynnikiem przy werbunku. To założenie funkcjonowało przez cały okres istnienia organów bezpieczeństwa PRL. Następnie pracownik UB, po zatwierdzeniu planu pozyskania, zwabiał werbowanego do jednego z wybranych urzędów. Nigdy nie był to gmach UB. Ta praktyka miała na celu redukcję lęku przed kontaktem z bezpieką. Należy pamiętać, iż w tamtym czasie, społeczeństwo postrzegało UB jako instytucję terroru. Zakaz ten uchylono w 1953 r. Pracownik operacyjny po wyeliminowaniu oporów, przyszłego informatora, przed współpracą, dyktował mu zobowiązanie, które sporządzał własnoręcznie. W trakcie jego pisania kandydat wybierał sobie pseudonim. Ten element w niezmienionej formie został przejęty przez Służbę Bezpieczeństwa (dalej SB)[1]. W tym momencie samo nasuwa się pytanie: Dlaczego bezpieka nie podsuwała gotowych druków zobowiązania do współpracy? Aparat represji wykorzystywał tu psychologiczną regułę littera scripts manet (łac. słowo zapisane pozostaje). Opierała się ona na założeniu, iż własnoręcznie napisana deklaracja, zwiększała poczucie zobowiązania. Tym samym relacja między pracownikiem UB/SB a informatorem miała być trwalsza[2].

            Instrukcje operacyjne z lat 1953-1989 rozszerzyły zakres informacji jakie funkcjonariusz musiał zdobyć przed werbunkiem. Potrzebne były, jak już wcześniej wspomniano, do dobrania odpowiedniej strategii manipulacyjnej. Pracownik bezpieki przed rozmową z potencjalnym Tajnym Współpracownikiem (dalej TW) zbierał dane dotyczące jego:

 - poglądów politycznych,

 - systemu wartości,

 - cech osobowościowych, mentalności, a szczególnie nawyków, słabości i nałogów,

 - stosunków interpersonalnych w rodzinie, miejscu zatrudnienia oraz grupie towarzyskiej,
 - zwyczajów środowiskowych,

 - relacji intymnych oraz preferencji seksualnych.

Powyższe informacje funkcjonariusz SB zdobywał poprzez:

 - sprawdzenie osoby w ewidencji operacyjnej,

 - wywiady (najczęściej przeprowadzone w konspiracji z ludźmi dobrze znającymi kandydata na TW  (np. działaczami społecznymi, sąsiadami itp.):

 -  pracę osobowych źródeł informacji,

 - obserwację bezpośrednią,

 - kwerendę w materiałach oficjalnych i operacyjnych dotyczących kandydata,

 - w uzasadnionych przypadkach osobistego zetknięcia się z kandydatem[3].

            Po tych czynnościach funkcjonariusz planował rozmowę werbunkową. Każdy jej szczegół był przemyślany. Dobór miejsca spotkania odpowiadać miał, jak pisano w instrukcji z 1960 r., „wymogom konspiracji i umożliwiać swobodne prowadzenie rozmowy, a ponadto uwzględniać pozycję społeczną kandydata”[4]. Jednym słowem osobowa werbowana miała czuć się w miarę komfortowo. Nie zapominajmy jednak, iż podczas spotkania z pracownikiem bezpieki, w obcym otoczeniu, kandydatowi na TW zawsze musiał towarzyszyć niepokój. Funkcjonariusze SB oczywiście wykorzystywali stres oraz inne czynniki do manipulacji pozyskiwanym. Musimy pamiętać, iż posiadali  oni sporządzony, na podstawie materiałów z opracowania, profil psychologiczny kandydata na TW.

            Instrukcje pracy operacyjnej wskazywały, iż podstawą werbunku może być:

 - dobrowolność lub odpowiedzialność obywatelska,

 - przymus, szantaż,

 - chęć uzyskania korzyści osobistych.

W ich ramach wykorzystywano cały arsenał technik, które miały skłonić wytypowaną osobę do współpracy z UB/SB. Co więc sprzyjało pozyskaniu agentury? Na pewno bardzo silne pobudzenie emocjonalne, które doprowadzało do bezrefleksyjności. O wiele łatwiej było werbować osobę, która boryka się z różnymi trudnościami osobistymi. Wśród nich możemy wymienić: śmierć bliskiej osoby, konflikty małżeńskie, rozwód lub separację, zaangażowanie w związek pozamałżeński, problemy zdrowotne i finansowe. Funkcjonariusz liczył, iż kandydat, przeżywający właśnie takie problemy, będzie postrzegał współpracę jako sposób na wyjście z problemów lub bodziec pozwalający na odzyskanie kontroli nad własnym życiem. Motywacja do podjęcia współpracy z SB mogła wynikać również z pragnienia uniknięcia represji w kontakcie z władzami, które skupiłyby się na osobie werbowanej lub jej bliskich. Rolą funkcjonariusza było uświadomienie kandydata na informatora o konsekwencjach odmowy współpracy (np. groźba utraty pracy, umieszczenia dzieci w ośrodku opiekuńczym, zablokowanie wydania paszportu itd.). Wywołany stres zawężał więc racjonalność procesów poznawczych.

            Jak już wspomniano aktywizacja uczucia lęku w osobie pozyskiwanej w wielu wypadkach decydowała o skuteczności werbunku. Stąd wszystkie instrukcje dopuszczały możliwość użycia w trakcie tego procesu materiałów kompromitujących, zwanych w żargonie resortowym kompromatami. W opracowaniach szkoleniowych przestrzegano jednak przed nadużywaniem tego sposobu. Współpracownik pozyskany tą drogą bowiem mógł pozorować pracę do której został zmuszony. Z punktu widzenia bezpieki najbardziej komfortową sytuacją, podczas stosowania tej metody, była taka kiedy rzeczywiście istniały materiały obciążające na kandydata na TW. Gdy ich brakowało, starano się je spreparować, niekiedy za pomocą tak zwanych kombinacji operacyjnych. Nieodłącznym elementem tej strategii było śledztwo, w którym stawiano kandydatowi fikcyjne lub rzeczywiste zarzuty popełnienia przestępstwa. Przy tym wywierano presję, aby przyznał się do winy – co było koniecznym warunkiem werbunku. Gdy pozyskiwany był bliski uznania swojej winy lub gdy już to uczynił, przedstawiano mu alternatywę wobec czekającej kary – współpracę z bezpieką. Szantaż w czasie werbunku mógł przyjmować także groźbę wykorzystania kompromatów do ujawnienia wstydliwych faktów, moralnie nagannych, z życia kandydata na TW[5]. Funkcjonariusz prezentujący wymienione materiały, mógł się zdecydować na taktykę, która polegała na postawieniu swojej osoby w pozycji „przyjaciela”, który chce mu pomóc w wybrnięciu z kłopotów. W ten sposób chciał wytworzyć więź pomiędzy sobą a przyszłym informatorem.

            Powodem decyzji o związaniu się z SB mogły być też rozbudzone, przez pracowników tej instytucji, wyobrażenia o korzyściach, płynących z doznanej „opieki”. Zdaniem Henryka Dominiczaka po 1956 r. właśnie tę metodę bezpieka stosowano najczęściej[6]. Funkcjonariusz SB proponował więc kandydatowi wynagrodzenie za współpracę. Poza pieniędzmi formą zapłaty mogło być ułatwienie awansu, przyznanie paszportu, stypendium lub załatwienie zaliczenia egzaminu etc. Należy pamiętać, iż w warunkach PRL-owskiej powszechnej reglamentacji dóbr – nawet tych, które dziś uznajemy za podstawowe – funkcjonariusze SB posiadali szeroki wachlarz nęcenia kandydata rozmaitymi korzyściami.

Kolejnym czynnikiem psychologicznym, jaki mogli wykorzystać pracownicy SB, była narcystyczna natura kandydata. Osoba charakteryzujące się nią były skłonne do zemsty na jednostkach lub instytucjach naruszających ich poczucie wyjątkowości. Potencjalnie motywem przyjęcia współpracy, mogła być chęć wyrównania krzywd, również tych doznanych w rodzinie. Funkcjonariusz mógł również wykorzystać inną cechę tego typu osobowości, a mianowicie potrzebę udowodnienia własnego znaczenia. Takiej osobie wmawiał, iż będzie współpracować dla dobra państwa i społeczeństwa, zapobiegnie nieprawidłowościom w swoim środowisku itp.

            Bardzo często przy werbunku osób o innych typach osobowości, pracownicy bezpieki  odwoływali się także do pobudek ideowych. Przy werbowaniu mówili o miłości do „socjalistycznej” ojczyzny czy „poczucia świadomości klasowej”. Jak już wcześniej wspomniano posługiwali się również argumentem, iż współpraca z SB ma na celu zdemaskowanie działań o charakterze szpiegowskim, terrorystycznym lub kryminalnym. Przy tym z języka eliminowali pojęcia takie jak donosicielstwo, konfident, kapuś etc.

                        Na koniec niniejszych refleksji należy pamiętać iż istniało szereg innych, nieoficjalnych form współpracy z SB. Do nich należy zaliczyć kontakty służbowe SB z pracownikami na kierowniczych stanowisk w administracji, zakładach pracy, szkołach i uczelniach, instytucjach kultury i nauki oraz stowarzyszeniach. Bezpieka bardzo często pozyskiwała informacje, o osobach rozpracowywanych, od pracowników komórek, zajmujących się kadrami w wymienionych wyżej podmiotach. Instrukcja nr 3 z 1960 r. wprowadziła tą formę współpracy, nakazując funkcjonariuszom SB  utrzymywać kontakt z osobami, które „(…) z racji zajmowanego stanowiska zawodowego posiadają obowiązek meldowania o przejawach działalności przestępczej, jakie zdarzałyby się na odcinku ich pracy, jak też z innymi ludźmi mającymi stałą styczność z interesującymi nas osobami i zagadnieniami”[7]. Opisana forma została oficjalnie zaklasyfikowana w instrukcji pracy operacyjnej z 1970 r. jako kontakt służbowy[8].

[1] Instrukcja (tymczasowa) o pozyskaniu, pracy i ewidencji agenturalno-informacyjnej sieci [w:] Instrukcje pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa (1945-1989), oprac. T. Ruzikowski, Warszawa 2004, s. 23, 24.

[2] A. Gałkowska, Służba Bezpieczeństwa jako praktyk wpływu społecznego. Oddziaływanie na tajnych współpracowników, „Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-1989” 2013, nr 1, s. 338.

[3] Zob. Instrukcja nr 012/53 o pracy aparatu bezpieczeństwa z siecią agenturalną [w:] Instrukcje pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa (1945-1989)…, s. 35, 36; Instrukcja nr 04/55 o zasadach pracy z agenturą w organach bezpieczeństwa publicznego PRL, ibidem, s. 71-73; Instrukcja nr 03/60 z dnia 2 lipca 1960 r. o podstawowych środkach i formach pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, ibidem, s. 98-100; Instrukcja o pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa resortu spraw wewnętrznych (Załącznik do Zarządzenia nr 006/70 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 1 lutego 1970 r.), s. 128.

[4] Instrukcja nr 03/60 z dnia 2 lipca 1960 r. o podstawowych środkach i formach pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, ibidem, s. 100.

[5] Ibidem, s. 321-346; A. Gałkowska, Idealny TW. Niektóre psychologiczne aspekty werbunku tajnych współpracowników SB w świetle materiałów szkoleniowych MSW, „Politeja” 2007, nr 1, s. 311–329; T. Ruzikowski, Tajni współpracownicy pionów operacyjnych aparatu bezpieczeństwa 1950–1984, „Pamięć i Sprawiedliwość” 2003, nr 2/1, s. 109-114; F. Musiał, Metoda stopniowego werbunku duchownych (z podręczników SB), „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2007, nr 4, s. 66­–70.

[6] H. Dominiczak, Organy bezpieczeństwa PRL 1944-1990. Rozwój i działalność w świetle dokumentów MSW, Warszawa 1997, s. 36.

[7] Instrukcja nr 03/60 z dnia 2 lipca 1960 r. o podstawowych środkach i formach pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, ibidem, s. 96.

[8] Instrukcja o pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa resortu spraw wewnętrznych (Załącznik do Zarządzenia nr 006/70 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 1 lutego 1970 r.), s. 133.