Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! O polityce prywatności w naszym stowarzyszeniu można przeczytać klikając na Polityka prywatności.

Login Form

czwartek, 25 styczeń 2018 10:51

Jak w okresie międzywojennym dbano o czystość ulic Przeworska?

Napisane przez dr Seweryn Pieniążek

Wiosną 1919 r. ówczesny lekarz miejski Ignacy Smyczyński nie krył swojego oburzenia na temat sytuacji sanitarnej ulic miasta. Niczym Rimbaud czy Baudelaire pisał w liście skierowanym do władz miejskich: „Cała góra nawozu mieszanego (pół bydła i ludzkich deprecyi z domieszką padliny, szkodników i zwierząt domowych) – leży od tygodnia przy ul. Bernardyńskiej – na samym chodniku. Na tej górze nawozu uwijają się roje muszek jadowitych, które siadają na obnażonych częściach ciała bawiących się obok dzieci, po ukąszeniu przez taką muchę puchnie część ciała i są objawy zakażenia[1]. Innym przykładem podanym w tym liście jest sytuacja przy ul. obok kościoła ss. Miłosierdzia, na drodze powstał kilkumetrowej szerokości zbiornik nieczystości[2].

Wpływ na to, że na ulicach Przeworska tworzyły się, takie zbiorniki jak obok ss. Miłosierdzia miał też z pewnością praktyczny brak kanalizacji[3]. To powodowało, że wiele nieczystości było wylewanych bezpośrednio na ulice.

Dodatkowo roznoszeniu zanieczyszczeń sprzyjała także fakt, że w Przeworsku brakowało dróg brukowanych. Według dokumentów miejskich w 1937 r. (stan na 1 XII) w Przeworsku było 19,347 km dróg miejskich. Bitych było zaledwie 1,899 km, innych o ulepszonej nawierzchni 0,327 km. Przygniatająca większość, bo 17,121 km to drogi gruntowe. Asfaltowych  lub betonowych nie było wcale[4]. Także ocena Mieczysława Szarrasa, który jako inspektor Związku Miast Polskich w 1938 r. badał Przeworsk pod względem możliwości przyciągnięcia do miasta inwestycji w ramach COP nie pozostawia złudzeń. Uważał on, że  drogi dojazdowe do Przeworska są w stanie dość dobrym, ale w samym mieście jest już znacznie gorzej. Według jego danych brukowany był praktycznie tylko rynek, wspominał także o betonowych chodnikach. Dominowały jednak drogi gruntowe[5]. To powodowało, że na ulicach miasta dominował brud, kurz, błoto i … nie tylko błoto.

Jednak pod tym względem Przeworsk wyglądał podobnie, jak wiele innych miasteczek rodzącej się II Rzeczpospolitej. One też nie miały kanalizacji, a ich rynek (zwłaszcza po zakończeniu miejskiego targu ) i ulice wyglądały przygnębiająco. Oto, jak „prezentowały się” polskie miasteczka oczami Zygmunta Rudolfa: „Usuwanie nieczystości prymitywne, ustępów przeważnie nie ma, a nieczystości wszelkiego rodzaju wylewa się na podwórze lub też wprost na ulice. Śmietników brak powszechnie, śmieci wysypuje się na stosy obok domów. Ulice prawie wcale nie są polewane. Przy wjeździe do przeciętnego miasteczka na samym wstępie trzeba wstrzymać oddech”[6].

W tym czasie większość mieszkańców Przeworska dużej wagi do kwestii. Dr Smyczyński był raczej wyjątkiem. W pełni potwierdzają to debaty, jakie toczyły się w przeworskiej Radzie Miejskiej w latach 1918-1919. Dotyczyły one przepisy, który obligował każdego mieszkańca do sprzątania chodnika przylegający do jego posesji. W grudniu 1918 r. radny Saturnin Wierzbicki zaniepokojony stanem chodników domagał się uchwalenia przez Radę Miejską uchwały precyzyjnie określającej częstotliwość  takiego sprzątania. Radny pragnął, by „właściciele domów sprzątali każdego dnia chodnik położony przy ich należności[7]. Projekt ten nie wzbudził zainteresowania, ale radny nadal krytykował przeworski magistrat za bierność w sprawach związanych z bezpieczeństwem sanitarnym ulic miasta. Zaowocowało to tym, że Rada Miejska, by „zachęcić” właścicieli do większej dbałości o czystość chodników, uchwaliła opornych karać grzywną. Chodziło o te osoby, które robią to zbyt rzadko, albo wcale. Do przeprowadzania kontroli przestrzegania tego przepisu i wyciągnięcia wniosków radni upoważnili Józefa Lisiewicza[8]. Ten skrupulatnie zajął się sprawą i po dwóch miesiącach zdał obszerny raport dotyczący tego problemu.  Okazało się, że prawie wszyscy tego przepisu nie przestrzegają. To oznaczałoby potrzebę nałożenia kary na niemal wszystkich właściciel przyulicznych posesji w mieście, co oczywiście było niemożliwe. Jak przedstawiał Radzie Miejskiej Lisiewicz: „mimo upomnień dotychczas prawie żaden z właścicieli do tego zarządzenia nie zastosował się[9].

To, że Rada Miejska zbytnio się nie interesowała tym tematem nie dziwi. Sami radni mieli pod względem zanieczyszczania ulic „sporo za uszami”. Przykładem tego może być kontrola sanitarna miejskich sklepów i warsztatów rzemieślniczych z 1930 r. Wykazała ona, że z kilku parceli, gdzie znajdują się takie obiekty na ulice wylewa się gnojówka. Dotyczyło to także sklepów prowadzonych przez byłych i aktualnych radnych miejskich[10].

W tej sytuacji nie dziwi, że wspomniany już doktor Smyczyński zaczął wątpić w to, że władze Przeworska podejmą kroki i działania mające na celu poprawę sytuacji sanitarnej miasta. Nie pomógł nawet fakt, że w 1921 r. Smyczyński zagroził dymisją z zajmowanych stanowisk. Mimo zapewnień magistratu , że wreszcie coś się zmieni, wszystko pozostało po staremu. Rozżalony lekarz, tak przedstawiał sytuację w liście skierowanym do władz Starostwa Przeworskiego: „Mimo kilkunastoletnich wysiłków i przedstawień osobistych nie udało się podpisanemu lekarzowi miejskiemu u władz autonomicznych uzyskać poparcia w tym kierunku ani ingerencji tak, że w 1921 r. zagroziłem tutejszemu Magistratowi, że będę zmuszony złożyć mą «godność lekarza miejskiego», gdy moje postulaty higieniczno-sanitarne nie będą wykonane, na co otrzymałem uroczyste przyrzeczenie, że stanie się wedle wymogów lekarza miejskiego i zasad higieny…, a pomimo to nic ze strony Magistratu nie uczyniono[11].

            I zapewne w Przeworsku niewiele by się zmieniło, gdyby nie postać Felicjana Sławoj Składkowskiego. To niewątpliwie postać będąca przedmiotem sporów historyków[12]. Na pewno jednak nie można mu odmówić sukcesów na polu działań dotyczących poprawy sytuacji sanitarnej polskich miast i wsi. To jego aktywność od 1926 r. kiedy został ministrem spraw wewnętrznych spowodowała szereg pozytywnych zmian w polskich wsiach i miasteczkach. Nie chodzi tutaj bynajmniej o same przepisy prawne i rozporządzenia, które zostały wprowadzone dzięki jego inicjatywom (jak choćby przepisy mówiący o budowie ustępów na każdej zamieszkanej parceli oraz szczegółowych wymaganiach tych obiektów)[13], ale sposób w jaki były one wprowadzane w życie i egzekwowane. To właśnie kwestia egzekwowania wprowadzanych przepisów miała ogromny wpływ na zmianę stanu sanitarno-higienicznego miast i miasteczek II RP.  Bo przypomnijmy, że w Przeworsku mieszkańcy byli zobowiązani do utrzymania czystości chodników wokół ich posesji, ale prawie nikt tego nie robił!

Składkowski, który był z wykształcenia lekarzem o specjalizacji ginekologicznej (był absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego), ale z drugiej strony silne piętno odcisnęła na nim służba w Legionach Polskich a potem Wojsku Polskim. I wydaje się, że to właśnie doświadczenie związane z długoletnim pobytem w armii ukształtowały w Składkowskim wizję sposobu realizacji wydawanych przez niego rozporządzeń sanitarnych. Od podległej mu administracji wymagał żołnierskiego posłuszeństwa, zaś wszelkie przejawy niekompetencji urzędniczej były surowo zwalczane. Osobiście organizował lotne inspekcje, które „badały” tempo i sposób realizacji poleceń władzy centralnej.

W 1927 r. Składkowski, nie kryjąc swojego niezadowolenia z dotychczasowej pracy administracji w kwestii podnoszenia stanu sanitarnego miast i wsi, w urzędowym okólniku pisał: „Stwierdzam, że nie znalazłem dostatecznego zrozumienia ważności tego zagadnienia, wobec tego postanowiłem się chwycić środków gwałtowniejszych. Żądam rzeczy prostych i możliwych do wykonania, ale żądam ich bezwzględnie[14]. Nieudolnym urzędnikom minister groził zwolnieniem z pracy: „Po 1 października br. w razie stwierdzenia nieporządków przeze mnie osobiście lub też przez lotne komisje, które będę wysyłał niezależnie od własnych wyjazdów inspekcyjnych, będę to traktował jako stwierdzony brak energii i niedołęstwo właściwych władz administracyjnych i organów policyjnych, a odnośnych urzędników wzgl. funkcjonariuszy będę usuwał w trybie art. 116,62 wzgl. ustawy o państwowej służbie cywilnej[15].

Czy te argumenty przekonały przeworski magistrat do działań na rzecz poprawy wyglądu sanitarnego ulic miasta? Zdecydowanie tak. Świadczy o tym korespondencja między ówczesnym starostą przeworskim Adamem Remiszewskim a burmistrzem Przeworska Walentym Rybackim.  Starosta  podobnymi sposobami jak minister Składkowski starał się zmotywować do działania burmistrza miasta Walentego Rybackiego. We wzajemnej korespondencji tłumaczył, że „Pan minister zagroził mi najsurowszą odpowiedzialnością za niedoprowadzenie miast i wsi do porządku. Zmuszony jestem tą samą groźbą zwrócić się do P. burmistrza na wypadek, gdyby natychmiast nie rozpoczął ściśle wykonania powyższych zarządzeń[16]. Kilka tygodni później starosta jeszcze raz „zachęcał” burmistrza do większej aktywności. W jego ocenie burmistrz nie działał „dość energicznie[17].

            W jaki sposób zamierzano poprawić czystość ulic? Obowiązujący wtedy w Przeworsku Regulamin dla utrzymania czystości i porządku w domach nie pozostawiał tych kwestii nierozstrzygniętych. Mieszkańcy mieli codziennie sprzątać chodniki i ścieki, a zebrane śmieci pozostawić na skraju chodnika. Śmiecie te miały być następnie usuwane przez stróżów miejskich. Natomiast odpadki z gospodarstw miały być zbierane na posesji w specjalnym pojemniku lub skrzyni. Następnie dwa razy w tygodniu usuwane za opłatą przez zaprzęg konny[18].

Równocześnie w Przeworsku ruszyła akcja czyszczenia i bielenia domów, wznoszenia na posesjach krytych ustępów (czyli słynnych sławojek) oraz zbiorników na nieczystości, wreszcie krytych pak na śmieci. W sposób znaczący ograniczało to ilość śmieci i nieczystości, które wyrzucano na ulicę. Zestawienie liczby wychodków w Przeworsku z lat 1927-1935 przedstawia tabela poniżej.

Tab. 1

Liczba wychodków w Przeworsku w latach 1927-1935

Lata

Liczba wychodków

1927 r. (stan na 31 XII)

525

1928 r. (1 XII)

579

1929

627

1930

652

1931

671

1932 (III kwartał)

685

1933

-

1934 (IV kwartał)

875

1935

886

Źródło: APP, Akta miasta, sygn. 1286, Sprawozdanie asenizacyjne magistratu w Przeworsku dla Starostwa Powiatowego w Przeworsku z lat 1927-1935, k. 200-253.

            Szczególnie istotny jest wzrost liczby wychodków od końca 1927 r. do 1929 r. Był on związany z nowymi przepisami wynikającymi z rozporządzenia prezydenta RP o prawie budowlanym i zabudowie osiedli z 16 II 1928 r. Natomiast wzrost liczby wychodków z 1934 r. miał związek z przyłączeniem do miasta Mokrej Strony (tak samo wzrosła liczba mieszkańców, czy liczba budynków).

Starosta Adam Remiszewski nie był jednak zadowolony z wyglądu ulic i ich stanu sanitarnego. Mimo, że w sierpniu 1928 r. w wmieście w użytku było już 562 wychodki oraz 99 pak na śmieci, to starosta nie uważał tych liczb za wystarczające. Dane te podsumował stwierdzeniem, że w „w przeciągu roku przy dołożeniu pewnych starań można było o wiele więcej osiągnąć[19].

Sam starosta szczególną wagę przykładał do zmian w mentalności mieszkańców, którzy powinni powoli przyzwyczajać się do nowych przepisów. Krytykował akcje pokazowe, w czasie których komisje miejskie kontrolują pod względem sanitarnym jak najwięcej domów i wstawiają jak najwięcej mandatów. A to tylko po to, by następnie przedstawić te dowody „swojej gorliwości” władzom powiatowym. W korespondencji z Magistratem pouczał: „Bezduszne i szablonowe karanie i donoszenie do karania nie ma żadnego celu. Miernikiem sprawności Magistratu nie będą kary, ale najrychlejsze doprowadzenia miasta do czystości i utrzymywania tego stanu stale, bez dalszych przypomnień[20].

Czy rzeczywiście mentalność podlegała tak szybkim zmianom, jak chciałby starosta przeworski? Wydaje się, że nie. Przede wszystkim pewne działania podejmowano tylko i wyłącznie z obawy przed kontrolami i ryzykiem nałożenia kary. Dobrym tego przykładem, choć dotyczącym przepisów sanitarnych w sklepach jest pamiętnik żydowskiej mieszkanki Przeworska Basi Rosenberg. W lecie 1938 r. zapisała, jakie przygotowania przed spodziewaną kontrolą podjęto w sklepie jej ojca: „W mieście jest teraz wielka kontrola nad czystością. Musieliśmy otynkować boczne ściany (to jest przecież wcale niepotrzebne), a tatuś i Łajka [siostra Basi – S.P.] sprawili sobie białe płaszcze, które wprawdzie wiszą w szafie, ale natychmiast ubierają, gdy idzie komisja[21].

Mimo, iż wiele osób odpowiednio przygotowywało się na wizyty komisji sanitarnych przygotowywanych przez poszczególne samorządy, to jednak nadal wyłapywano tych, którzy  nie przestrzegali przepisów. Przykładem tego może być kontrola sanitarna sklepów z 1930 r. Okazało się wtedy, że na ulice nadal wylewa się gnojówka. I jak jednoznacznie stwierdziła komisja pochodzi ona z kilku parceli, których właścicielami byli radni miejscy[22].

Czy realizacja przepisów, które wprowadził minister Składkowski przyczyniła się do poprawy stanu ulic Przeworska? Powoli, powoli, chyba nawet bardzo powoli, ale jednak pozytywne zmiany następowały. Samo miasto było przedstawiane na zewnątrz, jako schludne i czyste.  W 1934 r. w periodyku „Szlaki Polskie” pisano o nim: „Dziś Przeworsk na turyście robi miłe wrażenie. Jest tu czysto. Samo miasto tonie wśród zieleni[23]. Ale w tym samym 1934 r. starosta przeworski znów zwracał uwagę władzom miejskim, że na ulicach miasta nadal można znaleźć śmieci. Samo zaś sprzątanie ulic i wywóz śmieci ciągle odbywa się „sposobem domowym i jak kto chce[24].

            Zamiast tego „sposobu domowego” zastanawiano się nad stworzeniem w Przeworsku instytucji, która odpowiadałaby za utrzymanie czystości dróg. Zatrudnieni tam pracownicy codziennie czyściliby chodniki i ulice, wywozili śmieci, itd. Taki pomysł był alternatywą dla rozwiązania, iż to sami mieszkańcy muszą dbać o chodniki i ulice przy ich posesji (czego, jak wiemy nie robili zbyt chętnie). Takie rozwiązanie postulował już w 1919 r. radny miejski, najbogatszy przeworski kupiec Eisig Englard.  Chciał on, by władze miejskie zatrudniły kilku robotników, którzy dbaliby o utrzymanie czystości w mieście[25]. Idea powołania odpowiedniej instytucji, która dbałaby o stan czystości w mieście pojawiała się i później np. w sugestiach Starostwa Powiatowego w Przeworsku. W 1930 r. starosta Adam Remiszewski naciskał na władze miejskie, aby te wprowadziły podany przez władze program poprawy stanu sanitarnego w mieście. Jednym z jego elementów było powołanie specjalnej instytucji i zatrudnienie na stałe osób, które odpowiadałyby za utrzymanie w mieście czystości[26]. Warto przy tym zaznaczyć, że  powodu braku takiej instytucji część zadań związanych z zapewnieniem czystości ulic pełnili stróżowie miejscy[27].

Wreszcie u schyłku lat 30. pojawiły się nowe uregulowania i rozwiązania organizacyjne. Ówczesny burmistrz Przeworska Marcin Głąb w 1938 r. podzielił miasto na 5 rejonów, gdzie za utrzymanie czystości chodników i ulic dbał jeden robotnik[28]. W tym samym roku Rada Miejska także uchwaliła nowy regulamin porządkowo-sanitarny dla miasta[29]. Śmieci tuż przed wojną miały być wywożone (odpłatnie) już dwa razy w tygodniu (w poniedziałek i piątek) przez specjalnie przygotowany zaprzęg konny. Natomiast szamba po wypełnieniu w 2/3 miały zostać opróżnianie tylko nocą i wyłącznie z użyciem specjalnego beczkowozu[30].

Nie da się ukryć, że te rozwiązania różnią się znacząco od tych, jakie obowiązywały na początku II RP. Przynajmniej oficjalnie przepisy sanitarne taktowano z pełną powagą (w końcu latach 1936-1939 premierem był Felicjan Sławoj Składkowski). Walczono z problemem problem wylewających się na drogi nieczystości. Powstał zorganizowany system wywożenia śmieci (i to dwa razy w tygodniu). Miasto podzielone na 5 rejonów, gdzie za utrzymanie czystości chodników i ulic dbał jeden robotnik. Choć nadal w Przeworsku brakowało ulic brukowanych (a asfaltowych nie było w ogóle), to ich stan sanitarny był zdecydowanie lepszy niż jeszcze 20 lat wcześniej.

[1] Archiwum Państwowe Przemyśl [dalej: APP], Akta miasta Przeworska [dalej: Akta miasta], sygn. 1286, Pismo I. Smyczyńskiego do magistratu miasta Przeworska z 10 V 1919 r., k. 2.

[2] Tamże.

[3] Władze miejskie w czasie rozbudowy COP podawały wiadomość, że Przeworsk posiada częściowo skanalizowane Śródmieście. Taka informacja znalazła się m.in. w dokumencie Stan miast w powiatach Centralnego Okręgu Przemysłowego należących do Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie na dzień 31 XII 1938 r. , ale była to bardzo „optymistyczna” ocena sytuacji, zob. k. APP, Akta miasta, sygn. 1301, Stan miast w powiatach Centralnego Okręgu Przemysłowego należących do Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie na dzień 31 XII 1938 r., k. 232. W rzeczywistości wspomniana kanalizacja miała jedynie prowizoryczny charakter i dotyczyła 12 posesji. Oto ocena inspektora Związku Miast Polskich M. Szarrasa: „12 posesji połączonych jest dziką kanalizacją 1.412 m.b. Kanał odprowadza wody opadowe, ścieki i nieczystości kloaczne /bez dołów osadowych/ do rzeki Mleczki”, APP, Akta J. Benbenka, sygn. 85, Sprawozdanie z objazdu miast na terenie COP wykonanego przez Związek Miast Polskich z czerwca 1938 r. [dalej: Sprawozdanie z objazdu], k. 22.

[4] APP, Akta miasta, sygn. 1282, Wykaz dróg i placów miejskich w Przeworsku z 1937 r., k. 110.

[5] APP, Akta J. Benbenka, sygn. 85, Sprawozdanie z objazdu,  k. 21.

[6] Z. Rudolf, Akcja sanitarno-porządkowa w miastach polskich, „Przegląd Tygodniowy” (dodatek do „Samorządu Miejskiego”) nr 7 z 16 II 1929, s. 125. Prof. Zygmunt Rudolf (1897-1990) to twórca inżynierii sanitarnej w Polsce i inicjator nauczania w zakresie inżynierii sanitarnej na polskich uczelniach, zob. http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Rudolf-Zygmunt;3969885.html (14.02.2016).

[7] Muzeum Przeworsk-Dokument Archiwalny [dalej: MP-DA] 64, Księga protokołów Rady Miejskiej 1909-1921 [dalej: KRM 1909-1921],  protokół z posiedzenia rady [dalej: prot.] z 5 XII 1918 r., k. 273.

[8] Tamże, prot. z 14 X 1919 r., k. 331-332.

[9] Tamże, prot. z 31 XII 1919 r. k. 338.

[10]Akta miasta, sygn. 1286, Protokół z rewizji miejskiej komisji sanitarnej z 14 X 1930 r., k. 142-143.

[11] APP, Akta J. Benbenka, sygn. 21, Pismo I. Smyczyńskiego do Starostwa Powiatowego w Przeworska [b.d. – prawdopodobnie pierwsza połowa lat 20.], k. 11.

[12] Wielu polityków i historyków nie szczędzi ministrowi a potem premierowi Składkowskiemu (w latach 1936-1939) krytycznych uwag. Składkowski uchodził za wykonawcę wielu kontrowersyjnych poleceń marszałka Piłsudskiego, które wykonywał z całą bezwzględnością (jak aresztowanie polityków opozycji i osadzenie ich w twierdzy brzeskiej). Stanisław Cat-Mackiewicz (który za czasów premierostwa Składkowskiego odbył karę w słynnym obozie w Berezie Kartuskiej) nazywał go Soroką (wachmistrzem Kmicica) i wręcz naśmiewał się z premiera : „Kto wie, może gdyby zacnego Sorokę zrobiono kanclerzem Rzeczypospolitej, także by zwariował. Jako pisarz, Składkowski pozostanie w literaturze polskiej – jego pyszna proza wojskowa przypomina jędrnością i świetną polszczyzną styl Jana Chryzostoma na Gosławicach Paska. Składkowski miał rozmach, dynamiczność, ujawniał ją zwłaszcza w sprawach, do których dorósł, a więc przede wszystkim w sprawach klozetów i urządzeń sanitarnych. Jego reformy w tej dziedzinie były tak arbitralne i tak energicznie przeprowadzane w całej Polsce, że nazwałem go «Piotrem Wielkim w klozetowej skali», zob. Stanisław Mackiewicz (Cat),  Historia Polski od 11 listopada 1918 r. do 17 września 1939 r., Londyn 1941, s. 278. Z upływem lat  łagodzono opinię o ostatnim premierze II RP, doceniając znaczenie działań związanych z usprawnieniem pracy administracji i poprawą stanu sanitarnego miast i wsi, nie zapominając o tym, że był jednym z symboli antydemokratycznego kursu po 1926 r.  Andrzej Ajnenkiel tak podsumował dokonania tej postaci: „Składkowski zasłynął swymi nagłymi, przeprowadzanymi w różnych porach dnia i nocy, inspekcjami. Chciał w ten sposób usprawnić administrację. Ośmieszano jego usiłowania podniesienia stanu sanitarnego kraju, owo «malowanie płotów» i «sławojki». Stał się też głośny jako inicjator brutalnych posunięć pacyfikacyjnych, autor pamiętnych słów «policja strzelała i strzelać będzie», zwolennik głośnego «i owszem», dającego placet postulowanemu przez prawicę ekonomicznemu bojkotowi Żydów, zob. A. Ajnenkiel, Polska po przewrocie majowym. Zarys dziejów -politycznych Polski 1926-1939. Warszawa 1980, s. 518.

[13] Dz.U.1928, Nr 23, poz. 202, art. 251-257. Przepisy te wprowadzono w ramach rozporządzenie prezydenta RP o prawie budowlanym i zabudowie osiedli z 16 II 1928 r.

[14] APP, Akta miasta, sygn. 1286, Odpis okólnika ministra spraw wewnętrznych F. S. Składkowskiego skierowanego do wszystkich wojewodów i komisarza miasta stołecznego Warszawa z 7 IX 1927 r., k. 74.

[15] Tamże.

[16] Tamże, Pismo Starostwa Powiatowego w Przeworsku do burmistrza miasta w kwestii poprawy stanu sanitarno-higienicznego z 2 IV 1928 r. [dalej; Pismo Starostwa z 2 IV 1928 r.], k. 84.

[17] Tamże, Pismo starosty przeworskiego do burmistrza Przeworska z 23 IV 1928 r., k. 81.

[18] Tamże, Regulamin dla utrzymania czystości i porządku w domach [b.d.] [dalej; Regulamin], k. 1.

[19] Tamże, Pismo starosty przeworskiego do burmistrza Przeworska z 12 IX 1928 r. w sprawie wyglądu miasta, k. 100.

[20] Tamże, Pismo Starostwa z 2 IV 1928 r., k. 84.

[21] Dzienniczek Basi Rosenberg 1938-1939, wstęp i opracowanie Joanna Kluczyńska, tłumaczenie z j. hebrajskiego i jidysz Rabbi Mendel Reichbeg, Przeworsk 1997, s. 24-25

[22]Akta miasta, sygn. 1286, Protokół z rewizji miejskiej komisji sanitarnej z 14 X 1930 r., k. 142-143.

[23] Przeworsk, „Szlaki Polski” nr 7-8 (1934), s. 16.

[24] Akta miasta, sygn. 1286, Pismo starosty w Przeworsku do burmistrza Przeworska w sprawie zamiatania ulic i wywożenia śmieci z 26 VI 1934 r., k. 190.

[25] MP-DA 64, KRM 1909-1921, prot. z 31 XII 1919 r., k. 338.

[26] APP, Akta miasta, sygn. 1286, Pismo Starostwa Powiatowego w Przeworsku do Magistratu w Przeworsku z 1 IV 1930 r., k. 128.

[27] Tamże, Regulamin, k. 1.

[28] Tamże, Rozporządzenie burmistrza Przeworska M. Głąba z 12 IV 1938 r., k. 285-286.

[29] MP-DA 152, KRM 1927-1938,  prot. z 21 VI 1938 r., k. 554-555.

[30] APP, Akta miasta, sygn. 1286, Regulamin porządkowo-sanitarny miasta Przeworska z 1938 r., k. 341.