Przenosimy się w czasie do roku 1912, do podrzeszowskiej Kraczkowej. Tutaj w rodzinie Jakuba Uchmana i jego żony Marii z domu Kunysz rodzi się 29 sierpnia ich pierworodny syn i dostaje na imię Jan 2.
Za dwa lata przychodzi na świat jego siostra Maria, a po kolejnych dwóch brat Stanisław. Początkowo wszyscy mieszkali w starym domu wybudowanym jeszcze przez Michała Uchmana ojca Jakubaa z zawodu pocztyliona poczty kurierskiej Moskwa - Paryż (na odcinku z Łańcuta do Rzeszowa). W trakcie pierwszej wojny światowej, w której Jakub wziął udział jako poddany cesarza Franciszka Józefa, zapadł się dach starego domu. Po powrocie ojca z frontu włoskiego rodzina przeniosła się zatem do nowowybudowanego domu na tzw. Kunyszówce. Grunty te stanowiły rodzinne dziedzictwo Marii. O jej patriotycznej postawie świadczy fakt, że wraz z bratem Bronisławem Kunyszem należała do Drużyny Bartoszowej powstałej w Kraczkowej w 1913 roku. Także babcia Jana Uchmana, Katarzyna Kunysz, była członkiem wspierajacym wspomnianej drużyny. Już w wolnej Polsce młody Janek kończy czteroletnią szkołę powszechną w Kraczkowej. Musiał wykazywać zapał do nauki skoro rodzice postanowili by kontynuował naukę w gimnazjum w Łańcucie. Młodsze rodzeństwo pozostało na gospodarstwie rodzinnym. Jego brat Stanisław ukończył szkołę rolniczą koło Lwowa, zaś Maria Szkołę Gospodyń Wiejskich w Albigowej 3. W roku 1928 Jan przenosi się do cieszącego się większym prestiżem Państwowego II Gimnazjum w Rzeszowie im. Stanisława Sobińskiego, mieszczącego się przy ówczesnej ulicy Krakowskiej. W zachowanych sprawozdaniach szkolnych odnajdujemy po raz pierwszy jego nazwisko w gronie uczniów klasy V a 4. Wychowanie w szkole, której dumą był bohater legionowy Leopold Lis - Kula, obfitowało w wiele patriotycznych momentów, nieprzypadkowo zatem wielu jej absolwentów włączyło się w działalność konspiracyjną podczas II wojny światowej.
Matura zdana w czerwcu 1932 roku kończy rzeszowski etap edukacji5 Jana Uchmana. Dalsze jej ścieżki prowadzą do Lwowa na tamtejszą cieszącą się doskonałą opinią Politechnikę. Podczas studiów związał się z młodzieżową organizacją ruchu ludowego "Wici" 6. W tym też czasie odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii Lekkiej oraz w 22 pułku artylerii lekkiej i 5 pułku artylerii lekkiej. Do tej ostatniej jednostki zostaje ponownie zmobilizowany 31 sierpnia 1939 r.
Wojenny etap życia Jana Uchmana rozpoczyna szlak polskiego Września. W jego przypadku prowadzi on od Siedlec, gdzie w trakcie niemieckiego bombardowania ma miejsce "wyładowanie" żołnierskiego transportu. Następnie przez Garwolin, Łysobyki (dziś Jeziorany), Kutno (udział w słynnej wrześniowej bitwie), Rejowiec aż po Biłgoraj. W baterii haubic 5 pułku artylerii lekkiej sprawuje funkcję dowódcy 2 plutonu. Dwukrotnie jego bateria uczestniczy w starciu z czołgami niemieckimi ogniem wprost. Pierwszy pluton baterii dostaje się do niewoli pod Garwolinem, drugi ulega rozwiązaniu w rejonie Józefowa po otrzymaniu wiadomości, że Armia Czerwona minęła Tomaszów Lubelski 7. Jan ukrywa broń, zdobywa cywilne ubranie i ...wraca na wschód do pracy w przedsiębiorstwie geodezyjno - poszukiwawczym "Pionier". Zakład ów pracował przed wojną na rzecz kopalnictwa naftowego w ośrodku borysławsko - drohobyckim. Pod nowym sowieckim zarządem także potrzebni byli fachowcy. Zwłaszcza tacy jak Uchman, który jak okazało się jako jedyny był w stanie uruchomić jedno z niepracujących urządzeń produkcji szwedzkiej zainstalowane tu przed wojną. Po ataku niemieckim w czerwcu 1941 roku Sowieci wywozili w głąb kraju zakłady wraz z załogami, Jan ukrył się, dzięki czemu udało mu się uniknąć wywózki. Jak wynika z rozmowy przeprowadzonej przez niego po latach z członkiem rodziny był jednym ze świadków oglądających przerażające efekty zbrodni dokonanej w słynnym więzieniu na Brygidkach.
Wkrótce żeni się z Felicją Stankiewicz, studentką prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Jan poznał Lutkę, jak ją nazywał, jeszcze przed wojną, podczas studiów na Politechnice. Stało się to za sprawą działania w Związku Młodzieży Wiejskiej "Wici". Felicja, która ukończyła studium maszynopisania i stenografii sekretarzowała na posiedzeniach uczelnianego koła związku. Pobrali się podczas wojny, jeszcze przed wyjazdem Jana do Warszawy. Kiedy podczas tej wyprawy zawitał do rodzinnej Kraczkowej, rodzina miała okazję poznać jego wybrankę. Wyjazd związany był z funkcją jaką powierzono mu w strukturach polskiej konspiracji. Emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, znający Jana z czasów studenckich szukał go w rodzinnej Kraczkowej. Nie było go tam, lecz młodszy brat Stanisław zdecydował się udać do Lwowa i przekazał mu wezwanie do pracy konspiracyjnej 8. Człowiekiem szukającym Uchmana był Czesław Raczkowski ps "Włodek" pierwszy kurier londyńskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do Delegatury Rządu. Został on zrzucony do kraju w ramach pierwszej "eksperymentalnej" wyprawy cichociemnych o kryptonimie "Adolphus" w nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku. Wyprawa ta rozpoczęła się dość pechowo. Skoczkowie wylądowali zamiast w Górach Świętokrzyskich, w miejscowości Dębowiec na Śląsku Cieszyńskim. W ręce niemieckie dostała się część wyposażenia, w tym 4 radiostacje 9. Do aresztu w Wadowicach trafił także Raczkowski. Dzięki dobrej legendzie i dokumentom udało mu się skutecznie udawać przemytnika. Po nawiązaniu kontaktu z konspiracją ludową BCH został wykupiony z aresztu i mógł udać się w dalszą drogę do Krakowa 10.
Janowi Uchmanowi zaproponowano zorganizowanie łączności radiowej pomiędzy Delegaturą Rządu a Londynem. W tym celu udał się do Warszawy gdzie w listopadzie 1941 r. został zaprzysiężony, a wkrótce został kierownikiem komórki łączności radiowej w Sekcji Prezydialnej Delegatury Rządu. Wiosną 1942 roku nawiązał pierwszą łączność radiową z Londynem. Podległa mu komórka rozrastała się, po roku liczyła już dziewięć osób i dysponowała 5 radiostacjami (w Warszawie, na Kielecczyźnie, w okolicach Puław i Częstochowy). Jedną z łączniczek była żona Jana Uchmana Felicja, nosząca w konspiracji pseudonim "Hanka". Aż do roku 1944 mieszkali w Warszawie przy ulicy Krochmalnej. Niedogodności i niebezpieczeństwa "zwykłego" okupacyjnego życia nie omijały także konspiratorów. W 1943 roku Uchman został aresztowany w trakcie łapanki przed wejściem do Poczty Głównej. Więziony był na Pawiaku i Gęsiówce. Skuteczną pomoc dla niego zakończoną wykupieniem z więzienia zorganizował legendarny cichociemny Tadeusz Chciuk "Celt". Wybuch walk 1 sierpnia 1944 r. zaskoczył Uchmana w drodze między dwoma lokalami. Dlatego dopiero po otrzymaniu radiostacji z komórki wojskowej 3 sierpnia nawiązał łączność z Londynem, przekazując pilną depeszę z 1 sierpnia, prawdopodobnie zawiadamiającą o terminie wybuchu powstania 11. Następnie dotarł do kwatery delegata rządu i zameldował o nawiązaniu łączności. Przez cały okres Powstania Warszawskiego, aż do kapitulacji utrzymywana była przez komórkę "Kowala" łączność radiowa z Londynem. Ostatnią niedokończoną depeszę otwartym tekstem wysłano już po kapitulacji. Opublikowano ją w ukazującym się w Londynie "Dzienniku Żołnierza" 12. W dniach Powstania komórka łączności często musiała zmieniać lokalizację. Kolejne miejsca to ul. Sienna 11, Pl. Napoleona, ul. W. Konopczyńskiego i ostatecznie Śniadeckich 8, gdzie po kapitulacji zakopano radiostację. Córka, Anna Uchman - Duracz tak po latach opisała te wydarzenia:
"Ojciec zszedł do piwnicy domu przy ulicy Śniadeckich 8, szukając miejsca na ukrycie radiostacji. Jeden z mieszkańców właśnie wykopał dół w piachu, który był tam pod podłogą. Ojciec pogłębił dół, umieścił na dnie radiostację, zasypał. Teraz sąsiad umieścił w dole swój dobytek (srebra) i pokrył piachem do poziomu podłogi (...). Po wojnie i powrocie do Warszwy, Ojciec poszedł sprawdzić, co z radiostacją? W miejscu domu przy Śniadeckich 8 był dół, a na dnie dołu pracowała koparka"13.
Drugi z aparatów nadawczych powędrował wraz z "Kowalem" do obozu w Pruszkowie. Wraz z żoną Felicją i podwładnym radiotelegrafistą Kazimierzem Rudnickim wywiezieni zostali na roboty do Essen w Zagłębiu Ruhry. Tam szczęśliwie doczekali wyzwolenia przez wojska amerykańskie. Tak opisuje ten okres ich córka:
"Ludzie szli do Pruszkowa, do obozu przejściowego. Nocowały tam w hali fabrycznej tłumy Warszawiaków. W tej hali rodzice zostawili tę drugą radiostację wiedząc już, że zostaną wywiezieni (...). Do małej brązowej walizki po radiostacji wrzucili dwie pary czystych skarpetek i zabrali ze sobą w dalszą drogę. Jest ona nadal w naszym posiadaniu. Ma otworek z boku na przeciągnięcie anteny, a pod spodem wieka częściowo zdjęte wyścielenie - miejsce na przyklejenie ładunku wybuchowego (...). W obozie umieszczono ich w prymitywnym baraku dla małżeństw. Ojciec jako politechnik został skierowany do pracy w warsztatach fabrycznych. Mama do pracy fizycznej (...). W miarę jak front zachodni zbliżał się do Essen, niemiecka dyscyplina obozowa zaczynała się rozluźniać. Robotnikom zezwolono na wychodzenie (z opaską) w niedzielę z obozu. W międzyczasie, po wizycie w mieście u lekarza Niemca, stało sie jasne, że Felicja spodziewa się dziecka. Pracowała fizycznie przy oczyszczaniu cegły rozbiórkowej ze zburzonych domów. Robotnice były pilnowane przez młodego strażnika. Osłabiona i niedożywiona Mama pracowała coraz wolniej, aż strażnik uznał za stosowne zdyscyplinować robotnicę i wymierzył jej policzek. Ojciec przemógl dumę i zaczął w niedziele chodzić od domu do domu. Pytał czy jest coś do naprawienia. Drzwi otwierały kobiety, mężczyźni byli od dawna na wojnie lub byli świeżo zmobilizowani. Zawsze było coś do naprawienia - mogło to być zapchane kolanko w zlewie, albo (zbliżał się front) prośba o rozszerzenie zakresu odbioru w radiu, by móc słuchać zagranicznych stacji. Ojciec naprawiał wszystko. Jeśli w tym czasie rodzina zasiadała do posiłku, gospodyni ogłaszała "malzeit", dzieci milkły i posilano się. Ojciec jadł tylko zupę i prosił o chleb na drogę. Gospodyni robiła kanapkę. Ojciec zapamiętał dokładnie gatunki chleba, ilość warstw i czym były przełożone. Raz synek, któremu gospodyni poleciła podać kanapkę podszedł i powiedział: "Bitte,bandit" (Proszę,bandyto!). Te kanapki Ojciec zanosił Mamie i to one ratowały ją i jej przyszłe dziecko od brukwianej diety. Przyszedł kwiecień i bombardowania były coraz cięższe. Rodzice biegli, słysząc nadciągające bombowce na pola i kładli się w bruździe. Leżąc na wznak obserwowali je. Gdy od brzucha samolotu odrywała się bomba, Mama wołała - "No, Jasiu ta to już dla nas!"(...) na szczęście po paru dniach nadeszli alianci"14.
Po pobycie w Maczkowie Jan wyjeżdza do Londynu. 2 sierpnia 1945 r. zostaje zaprzysiężony "do pracy na Kraj" i jako Stanisław Szwed powraca do Polski z misją tworzenia łączności radiowej dla dalszej konspiracji. Przywozi ze sobą kod techniczny oraz elementy ruchu radiostacji 15.
Po spotkaniu i rozmowie z prof. Stanisławem Kotem decyduje się przerwać działalność konspiracyjną. W 1946 roku znajduje pracę w przedsiębiorstwie "Poszukiwania Naftowe" jako geofizyk. W roku następnym przenosi się do Raciborza, do Instytutu Geologicznego, a od 1952 r. do właśnie organizowanego Przedsiębiorstwa Poszukiwań Geofizycznych. Oskarżony o sabotaż musi odejść z pracy. W latach 1955 - 1977 pracuje w Zakładzie Geofizyki PAN. Po złożeniu egzaminów uzyskuje dyplom inżyniera geologa ze specjalnością geofizyka stosowana. W 1971 r. bierze udział w polskiej wyprawie na Spitzbergen. W 1976 roku otrzymuje zespołową Nagrodę Państwową I stopnia za badania nad rozpoznaniem głębokich struktur Polski metodami sejsmologii eksploatacyjnej.
Od 1979 roku należał do koła ZBOWiD przy Naczelnym Komitecie ZSL. Starał się o uzyskiwanie uprawnień kombatanckich dla żołnierzy i pracowników Polskiego Państwa Podziemnego m.in. dla Kazimierza Rudnickiego.
Zmarł 12 maja 1989 roku w szpitalu przy ul. Banacha na zawał serca. Okoliczności śmierci Jana Uchmana były jakby symbolicznym powrotem do może najważniejszych w jego życiu lat wojny. Wraz z żoną Felicją uczestniczył bowiem w Katedrze Św. Jana w Warszawie w mszy żałobnej po śmierci zmarłego w Kanadzie ostatniego Delegata Rządu Polskiego - Stefana Korbońskiego. Tam zasłabł i został odwieziony do szpitala gdzie zmarł. Nie doczekał niestety powrotu "Rzeczypospolitej Polskiej" i tak drogiego jego sercu godła z orłem w koronie. Pochowany został na cmentarzu Powązkowskim kwatera 123 rząd 3 grób 6.
Odznaczony m.in. Krzyżem Partyzanckim (23 III 1973 r.), Warszawskim Krzyżem Powstańczym (13 XI 1985 r.) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (28 IX 1985 r.)16.
Felicja Maria Uchman przeżyła męża dokładnie o 10 lat, zmarła w Sztokholmie w styczniu 1999 roku, pochowana została wraz z nim na cmentarzu Powązkowskim w rodzinnej mogile.
1 I. Mikuła, Jan Uchman"Kowal" - Jego kraczkowskie korzenie, mps.w zbiorach autora, s. 3.
2 Ibidem, s. 4.
3 Ibidem.
4 Ibidem.
5 Ibidem.
6 Ibidem, s. 4.
7 Ibidem.
8 Zapamiętane chwile, mps - kopia w zbiorach autora.
9 J.Tucholski Cichociemni, Warszawa 1988, s. 131.
10 W. Kożdoń "Adolphus nad Dębowcem","Głos Ziemi Cieszyńskiej" 2000, nr 51-52.
11 W. Grabowski,Polska Tajna Administracja Cywilna 1940-1945,Warszawa 2003, s.489.
12 W. Grabowski,Biogram Uchman Jan (1912-1989) ps "Kowal"...,mps w zbiorach autora, s.2.
13"Kapitulacja i obóz pracy w Essen" - wspomnienie Anny Uchman-Duracz ,mps w zbiorach autora.
14 Ibidem, s. 2.
15 Ibidem, s. 3.
16 Ibidem.