Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! O polityce prywatności w naszym stowarzyszeniu można przeczytać klikając na Polityka prywatności.

Login Form

piątek, 23 październik 2015 06:47

Reakcje społeczne w województwie lwowskim na wielki kryzys gospodarczy 1929–1933

Napisane przez dr Mirosław Romański

Mimo, że w okresie międzywojennym Polska była krajem, którym rządzili mężowie stanu za główny cel stawiający dobro narodu i pozycję Polski w świecie, a kraj ten był widoczny i posiadał niezłą pozycję na arenie międzynarodowej[1], kryzys pod koniec lat dwudziestych osłabił jego gospodarkę i przemysł. Naturalnie wywarło to istotny wpływ na położenie ludności, której poziom życia znacznie podupadł. O ile na przestrzeni kilku lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, nienajlepsza sytuacja bytowa jej mas po I wojnie światowej uległa nieco poprawie, to „wielki kryzys gospodarczy” mający miejsce w latach 1929–1933, pogorszył poziom życia społeczeństwa. Odbiło się to również na południowo-wschodnich terenach województwa lwowskiego, po części odpowiadającemu rzeszowskiemu po II wojnie światowej[2].

W 1922 r. w urzędach zatrudnienia na terenie całej Polski zarejestrowanych było ogółem 218 tys. osób poszukujących pracy, zaś na przestrzeni następnych 15 lat liczba ta wzrosła do 470 tys. osób. Jednak w rzeczywistości bezrobotnych było o wiele więcej. Jeszcze bowiem w 1931 r. podczas przeprowadzanego spisu powszechnego ludności, 603,4 tys. robotników i 87 tys. pracowników umysłowych podawało, że jest bez pracy[3]. Przed II wojną światową na terenie woj. lwowskiego poza rolnictwem zatrudnionych było około 36 tys. osób, nie licząc zatrudnionych w zakładach COP[4].

Główną grupą społeczną, która występowała przeciwko pogarszającej się sytuacji społecznej i ekonomicznej ludności, byli w woj. lwowskim wówczas chłopi i robotnicy. Ten stan rzeczy wynikał nie tylko bezpośrednio z trudności wywołanych kryzysem. Towarzyszyły mu inne problemy dnia codziennego, jak np. kłopoty dzieci i młodzieży w starcie życiowym, a także zaniedbania w oświacie i kulturze. W tej sytuacji jeden z chłopców użalał się w następujący sposób:

A kim będą dzieci moje? Jaki im dam kawałek chleba? Czy im dam wykształcenie? Czy może osadzę ich na gospodarstwie rolnym? Toż przecież po jednej mordze im się dostanie. A ja nie mam żadnych widoków na powiększenie swojego gospodarstwa przez dokupienie jakiegoś kawałka ziemi i powiększenie spadku swym dzieciom. A cóż to będzie za gospodarstwo jednomorgowe? Jakie może być życie na tym gospodarstwie, jeżeli nawet ja nie mogę żyć jak człowiek?[5]

Tego typu pytania w woj. lwowskim i nie tylko, zadawały sobie miliony chłopskich rodzin. Przy czym na 3 mln gospodarstw w kraju, ponad 19 tys. należało do obszarników, a w rękach rodzin arystokratów – Czartoryskich, Tarnowskich, Potockich, Sanguszków i innych rodów, znajdowało się 14 mln hektarów. W posiadaniu chłopów natomiast było 10 mln hektarów, czyli na jedno gospodarstwo średnio po 1 hektarze. Przy czym rozdrobnienie wsi w woj. lwowskim było jeszcze większe, stąd też i warunki ekonomiczne chłopów były tam szczególnie ciężkie.

Pogarszająca się sytuacja bytowa wywołana złymi warunkami po wojnie jak i postępującym kryzysem, sprawiła że zaczęto na rozmaite sposoby protestować. W lipcu 1928 r. robotnicy z Huty Szkła w Krośnie zorganizowali strajk. Trwał on ogółem 6 tygodni i zakończył się sukcesem mas pracujących domagających się podwyżek płac i polepszenia warunków pracy. W niespełna 2 lata później, bo w marcu 1930 r. w Sanoku, ponad 1 tys. bezrobotnych urządziło tzw. „marsz głodnych”, żądając zatrudnienia i chleba. Do manifestantów przyłączyli się robotnicy z miejscowej Fabryki Wagonów. Władze w obawie przed frustracją robotników skierowały przeciwko nim siły porządkowe w postaci Policji i wojska[6].

Wzorem robotników z Sanoka, Krosna, Gorlic, Rzeszowa, Przemyśla oraz z innych miast, do walki przystąpili również mieszkańcy wsi. W czerwcu 1932 r. wybuchło powstanie na terenie powiatu leskiego. Również w tym przypadku było dosyć ostro, bo zamieszki doprowadziły do interwencji sił porządkowych Policji z Mostów Wielkich, Sanoka, Przemyśla i Sambora. Skierowano też przeciwko strajkującym wojsko i eskadrę samolotów. Te zamieszki doprowadziły do utraty życia kilkudziesięciu chłopów, a ponad 800 zostało osadzonych w więzieniach. Bezpośrednią przyczyną powstania leskiego był wyzysk, nędza i dyskryminacyjna polityka narodowościowa. Powiat leski był ponadto specyficznym terenem. W tym najbardziej zaludnionym skrawku Polski o najbardziej rozdrobnionej strukturze rolnej, warunki życia były szczególnie trudne. Świadczył o tym m.in. fakt, że często żywiono się tam nawet gotowaną trawą z pokrzyw[7].

Strajki wykorzystywać zaczęły siły skoncentrowane wokół komunistów. W propagandzie podjętej przez środowiska związane z Komunistyczną Partią Polski umiejętnie starano się wykorzystywać kiepską sytuację i napiętnować ustrój II RP. Usiłowano też urabiać masy społeczne i roztaczać wizję lepszej Polski u boku sił komunistycznych, z którymi wiązać próbowano rzekomy „postęp”. Siły te niejako podchwyciły część strajkujących, np. latem 1933 r. około 40 tys. chłopów zgrupowało się w gromadzie Kozodrza. Nocą z 20 na 21 VI 1933 r. w miejscowości Nockowa gdzie działała mocna lewicowa organizacja KPP, pojawiła się Policja w celu dokonania aresztowań działaczy Nawoja, Szeligi, Jaworskiego, Pieprzaka, Salomona, braci Kicińskich, Filipiaka i innych. Na wieść o aresztowaniach ludność Nockowej i okolicznych wiosek zgromadziła się na tzw. „błoniach” i zagrodziła Policji drogę barykadą z drzewa[8].

Latem 1933 r. na terenie woj. lwowskiego przeciwko sytuacji ekonomicznej protestowały już siły podjudzane przez lewicę komunistyczną. Wówczas kilkadziesiąt tysięcy chłopów manifestowało w marszu na Przeworsk i Łańcut. Do potężnej fali protestujących dołączyli wkrótce chłopi z wielu innych miejscowości. Np. na wiecu w Rakszawie zebrało się około 10 tys. robotników i chłopów, żądając podwyżki płac, obniżenia podatków, ziemi dla bezrolnych i szkół dla dzieci. Po wiecu duża grupa ludzi ruszyła w pochodzie do miasta. Na błoniach przed Łańcutem drogę manifestującym zagrodziła Policja, a do starosty powiatu udała się delegacja[9].

W tym samym czasie w Grodzisku Policja aresztowała Feliksa Słabiaka zarzucając mu, że zorganizował wiec, i że to jemu KPP poleciła buntować chłopów przeciwko władzy. Wieść o jego ujęciu szybko rozeszła się wśród społeczności, a chłopi tłumnie zgromadzili się przed budynkiem posterunku Policji żądając uwolnienia aresztowanego. Część z nich podjęła radykalne kroki w celu siłowego uwolnienia Słabiaka, wyważając drzwi. Gdy Policja użyła broni, chłopi ruszyli do szturmu uzbrojeni w cepy, widły, motyki i siekiery[10].

Napięta sytuacja wśród społeczeństwa powstała na skutek kryzysu gospodarczego, przerodziła się wkrótce w napiętą sytuację z podtekstem politycznym z udziałem społeczności w sporze z organami porządkowymi. Kryzys gospodarczy doprowadził warstwy chłopskie do zubożenia do tego stopnia że niektórzy z chłopów posuwali się do czynów przestępczych. Nie mogli oni nawet zakupić drzewa opałowego na ziemię, nie mówiąc już o kupnie odzieży i obuwia. Brak pieniędzy spowodował, że kradli oni drzewo z terenów należących do obszarników. Po zawiadomieniu przez leśniczego lasów Pogwizdowa o wycinaniu przez chłopów lasów dworskich, do wsi przybyła Policja. Mundurowi zgromadzili w budynku lokalnych władz chłopów podejrzanych o poglądy lewicowe, aby rozprawić się z nimi pod pozorem wykradania drzewa. Jednak siły lewicowe szybko zdołały pozyskać grupy chłopów z Łukawca, Pogwizdowa, Medyni i Stobiernej. W ciągu jednej godziny pod budynkiem pojawiło się około 3 tys. chłopów. Policja uległa takiemu naporowi, ale nie obeszło się bez radykalnej walki. Od strzałów zginęło kilku działaczy lewicowych, np. Stanisław Więcek i Stanisław Tomaka, zaś inni – Wojciech Miś z Łukawca, Jan Pietrzak i Józef Bojka z Pogwizdowa, zostali ranni. Podobnie było z żandarmami, np. mocno zraniony komisarz Rejman z Rzeszowa niebawem zmarł. Organizowanie popierającym lewicę manifestacyjnych pogrzebów, stało się znów powodem nieporozumień na tle politycznym. W Wólce aresztowano 50 osób, a w Łukawcu i innych wsiach po 100[11].

Po kryzysie gospodarczym siły lewicowo-komunistyczne zaczęły w natrętny sposób wykorzystywać frustrację społeczną powstałą w poprzednich latach, aby coraz częściej obiecywać lepszy poziom życia i przyszłość zagwarantowaną przez lewicę. Usiłowano wiązać ten obóz polityczny z rychłym „postępem” i starano się wytykać w propagandzie słabości II RP. Przy czym niemal na każdym kroku starano się wykazać, że Policja II RP jest formacją wręcz zbrodniczą, która stosuje metody siłowe i strzela do ludzi. Propaganda lewicy była realizowana jednocześnie w kilku kierunkach. W 1936 r. do Nowosielec koło Przeworska przybył marszałek RP Edward Rydz-Śmigły na uroczystości związane z uczczeniem pamięci miejscowego chłopa o nazwisku Fryz, który wsławił się w walce z Tatarami. Lewicowe siły zorganizowały jednak przeciw niemu protest do tego stopnia, że Rydz-Śmigły musiał się ewakuować, zaś w propagandzie poinformowano że nikt go tam nie chce. W tym samym mniej więcej czasie, bo 29 VI 1936 r. strajk podjęli robotnicy rolni zatrudnieni w Krzeczowicach na terenie powiatu przeworskiego, w majątku należącym do Polskiej Akademii Umiejętności, żądając podwyżki płac i poprawy warunków pracy. Administrator majątku jednak nie chciał przystać na warunki i wezwał Policję, która usiłowała przywrócić spokój. Podjęte bez większego skutku interwencje spowodowały, że nocą z 1 na 2 VII wezwano kolejne oddziały Policji z Wielkich Mostów. Po otoczeniu domów komitetu strajkowego zostali aresztowani: Adam Nawos, Stanisław Piłka, Jan Hypta i Magdalena Cieślak. Z obroną robotników przybyli do Krzeczowic mieszkańcy okolicznych wiosek. Jednakże wysyłane do administracji delegacje chłopów z żądaniami uwolnienia aresztowanych nie były brane pod uwagę i zamykane w spichlerzu. Widząc to, chłopi wkraczali na teren majątku i uwalniali delegacje.

Rok po wydarzeniach w Krzeczowicach, w okolicznych wisach wybuchł tzw. strajk rolny. Obejmuje on swoim zasięgiem prawie cały teren powiatu brzozowskiego. Począwszy od połowy sierpnia 1937 r. wszystkie drogi i ścieżki były zablokowane przez straże chłopskie niedopuszczające do łamistrajków z żywnością do miasta. Przy czym w drugim dniu protestu Policja aresztowała straże chłopskie. Organizatorzy lewicowego strajku kierowanego przez komunistów i prezesa powiatowego zarządu Stronnictwa Ludowego, w miejsce aresztowanych wystawili nowe straże. W Jabłonce, Dydni i Harcie chłopi w obronie przed Policją budowali na drogach barykady i podcięli pale pod drewnianym mostem. Np. w Harcie zbudowano barykadę z drzewa pochodzącego z tartaku. Gdy Policja jechała do wsi na interwencję, wówczas około 500 chłopów ukrytych wzdłuż drogi otworzyło ogień. W wyniku nawiązanej walki żandarmi ponosząc straty, wycofali się. Dopiero po upływie kilku godzin sprowadzono silne oddziały Policji, które zdołały opanować sytuację. Do podobnych starć na terenie woj. lwowskiego doszło podczas strajku rolnego w wielu innych wsiach ziemi jarosławskiej: Adamówce, Majdanie, Szówsku, Wiązownicy, Makowisku, Piwodzie, Tuczempach, Łowcach i Muninie. Mieszkańcy tych wiosek ścinali przydrożne drzewa, z których wznosili barykady. Przeciwko siłom Policji kładli oni na drogach odwrócone do góry zębami brony, kosy i drut kolczasty, przysypując je pisakiem. Np. w Muninie nocą zebrało się co najmniej 20 tys. chłopów zdecydowanych na walkę.

Wyżej przytoczone przykłady potwierdzają czynny opór społeczny początkowo przeciw sytuacji wywołanej „wielkim kryzysem gospodarczym”, a następnie upolitycznione przez lewicę i komunistów stają się one ostrą formą potyczek, w których w istocie chodzi o podchwycenie przez siły lewicowe mas chłopskich, wywołanie wojny z grupami społecznymi o odmiennych poglądach, a w następstwie przejęcie władzy. Sytuację tą przerwał wybuch II wojny światowej i kampania wrześniowa. Jednak trzeba pamiętać, że na przejęcie w Polsce władzy przez siły lewicowe i komunistów czekać nie trzeba było już długo. Komunizowanie organizacji młodzieżowych, mocna propaganda powstałej w 1942 r. PPR, jak również zainstalowanie zrębów władzy komunistów na ziemiach polskich, zebrały swoje żniwo i w 1946/47 r. siły te wbrew woli obywateli, przejęły w pełni władzę w Polsce.

 


[1] Gdyby nie II RP Polska zupełnie inaczej by dziś wyglądała. Z prof. Wojciechem Roszkowskim rozmawia Anna Kondek-Dyoniziak, „Gazeta Wyborcza”, 31-08-2014, s. 9–10.

[2] Powierzchnia woj. lwowskiego w latach II RP wynosiła 28,4 tys. km kwadratowych, zaś od sierpnia 1945 r., kiedy powstało woj. rzeszowskie, w wyniku zmiany granic wschodnich Polski, na jej terenie zostało ponad 17 tys. km kwadratowych.

[3] Archiwum Państwowe w Rzeszowie (dalej: APR), KW PZPR Rzeszów, sygn. 100, k. 5.

[4] Władza należy do ludu, oprac. Wojewódzkiego Komitetu FJN, Rzeszów 1958, s. 2–4.

[5] APR, KW PZPR Rzeszów, sygn. 100, k. 6.

[6] Tamże, k. 9.

[7] Tamże.

[8] Tamże, k. 11.

[9] Tamże.

[10] T. Pac, Pokolenie budowniczych, Rzeszów 1956, s. 9–12.

[11] APR, KW PZPR Rzeszów, sygn. 100, k. 12.