Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Login Form

XX wiek (8)

Wiosną 1919 r. ówczesny lekarz miejski Ignacy Smyczyński nie krył swojego oburzenia na temat sytuacji sanitarnej ulic miasta. Niczym Rimbaud czy Baudelaire pisał w liście skierowanym do władz miejskich: „Cała góra nawozu mieszanego (pół bydła i ludzkich deprecyi z domieszką padliny, szkodników i zwierząt domowych) – leży od tygodnia przy ul. Bernardyńskiej – na samym chodniku. Na tej górze nawozu uwijają się roje muszek jadowitych, które siadają na obnażonych częściach ciała bawiących się obok dzieci, po ukąszeniu przez taką muchę puchnie część ciała i są objawy zakażenia[1]. Innym przykładem podanym w tym liście jest sytuacja przy ul. obok kościoła ss. Miłosierdzia, na drodze powstał kilkumetrowej szerokości zbiornik nieczystości[2].

            Głównym obszarem działań  organów bezpieczeństwa (Urzędy Bezpieczeństwa, Komitety do spraw Bezpieczeństwa Publicznego, a od listopada 1956 r. Służba Bezpieczeństwa), działających w różnych ramach organizacyjnych, w latach 1944-1989 było rozpracowanie i zwalczanie opozycji oraz wszelkiej wrogiej działalności, skierowanej przeciwko komunistycznym władzom powojennej Polski. Policja polityczna stanowiła, używając obrazowego porównania, „tarczę i miecz” Polskiej Partii Robotniczej (dalej PPR), a od końca 1948 r., Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (dalej PZPR).

            Najważniejszym narzędziem do utrzymania, wspomnianego powyżej, statusu qvo była agentura. Jedna z pierwszych instrukcji, wydana przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w dniu 13 lutego 1945 r., wprowadziła procedurę związaną z pozyskaniem informatorów. Pierwszym etapem werbunku było rozpracowanie osoby werbowanej. Pracownik operacyjny, określonej jednostki Urzędu Bezpieczeństwa (dalej UB), zbierał informacje dotyczące przyszłego agenta. Szczególnie wartościowe były te kompromitujące. Strach przed ujawnieniem wstydliwych faktów, według kierownictwa bezpieki, miał być jednym z najważniejszych czynnikiem przy werbunku. To założenie funkcjonowało przez cały okres istnienia organów bezpieczeństwa PRL. Następnie pracownik UB, po zatwierdzeniu planu pozyskania, zwabiał werbowanego do jednego z wybranych urzędów. Nigdy nie był to gmach UB. Ta praktyka miała na celu redukcję lęku przed kontaktem z bezpieką. Należy pamiętać, iż w tamtym czasie, społeczeństwo postrzegało UB jako instytucję terroru. Zakaz ten uchylono w 1953 r. Pracownik operacyjny po wyeliminowaniu oporów, przyszłego informatora, przed współpracą, dyktował mu zobowiązanie, które sporządzał własnoręcznie. W trakcie jego pisania kandydat wybierał sobie pseudonim. Ten element w niezmienionej formie został przejęty przez Służbę Bezpieczeństwa (dalej SB)[1]. W tym momencie samo nasuwa się pytanie: Dlaczego bezpieka nie podsuwała gotowych druków zobowiązania do współpracy? Aparat represji wykorzystywał tu psychologiczną regułę littera scripts manet (łac. słowo zapisane pozostaje). Opierała się ona na założeniu, iż własnoręcznie napisana deklaracja, zwiększała poczucie zobowiązania. Tym samym relacja między pracownikiem UB/SB a informatorem miała być trwalsza[2].

wtorek, 24 październik 2017 06:40

Przeworsk w Centralnym Okręgu Przemysłowym

Napisane przez

Jesienią 1935 r. w Polsce wyraźnie poprawiła się koniunktura gospodarcza, pojawiła się także możliwość uzyskania francuskiej pożyczki materiałowej i finansowej. Bardziej widoczne, wobec zbrojeń Wermachtu, stawały się braki polskich sił zbrojnych i przemysłu zbrojeniowego (np. w końcu 1936 r. fabryki broni mogły pokryć tylko 50% miesięcznego wojennego zapotrzebowania na karabiny, 18% na armaty i haubice średnich kalibrów, 36% na działka ppanc. 37 mm). Wobec tego w 1936 r. opracowany został przez specjalistów z Ministerstwa Spraw Wojskowych, Sztabu Generalnego i Komitetu do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu Wojennego plan rozbudowy przemysłu zbrojeniowego w tzw. trójkącie bezpieczeństwa w widłach Wisły i Sanu [1] .

Strona 1 z 3